28 lutego 2010

zimowisko 4 SH "n.p.m." im. gen. Mariusza Zaruskiego

Zimowisko dobiegło końca. Wczoraj o 15:55 nasz pociąg zatrzymał się na stacji PKP w Lublinie, a harcerze, którzy z niego wysiedli bardzo radośni i uśmiechnięci, ponieważ zimowisko było bardzo udane.

Nieziemsko piękna okolica, słoneczko choć też i roztopy :P, urocza mgła i pozytywność wśród wszystkich obecnych, uczestników, kadry i gospodarzy była po prostu zaraźliwa. Nie można było sie smucić podczas tego wyjazdu. 8 punkt PH naprawdę był bardzo widoczny ;).

Wędrówka, wycieczka do Kielc i zajęcia w drużynie czy też z inną drużyna oraz całym szczepem. Kilak nieprzespanych nocy, dużo ciekawych rozmów, interesujących zajęć i odpoczynku poprzez zmęczenie. Jednym słowem było warto!

Cały szczep poczuł tą jedność więzi, która nas wiąże ze sobą. Każdy każdemu, gdy trzeba pomagał, wspierał i niósł za niego plecak. Wszyscy odnaleźli miejsce dla siebie w naszym gronie. I choć osoba najmłodsza lat miała 11 a najstarsza trochę więcej bo aż druhna Piguła to nie było problemów komunikacyjnych na tym tle.

Wspólne pokonywanie własnych słabości i cieszenie się z najmniejszych rzeczy dokonywało się na każdym kroku. To zimowisko zaliczam do najbardziej udanych wyjazdów w mojej karierze harcerskiej. I choć Wulkanu było tam nie wiele to udało nam się zrobić wszystko to co chcieliśmy uczynić.

Odwiedziła nas też podczas tego zimowiska reprezentacja Komendy Hufca w trzy osobowym składzie: hm. Katarzyna Piondło, phm. Łukasz Mazuś i phm. Paweł Krzywicki. Odbyły się wtedy zajęcia z improwizacji teatralnej oraz śpiewanki podczas wieczoru przy kominkowym ogniu. :)
A jak Ty oceniasz tegoroczne zimowisko?

21 lutego 2010

Remont




Najpierw rodzi się pomysł, potem zaczynają się rozmowy i starania aż w końcu udaje nam się pozyskać nowe miejsce na hufiec. I jest ono w stanie surowym i aby wyglądało dobrze potrzeba dużo pracy wielu rąk. I z czasem po paru godzinach, dniach, miesiącach a nawet prawie roku po wielu staraniach powstaje coś zupełnie nowego, pięknego i dumnego, żę zrobiliśmy to własnymi rękami. Dużo osób angażuje się w remont naszego hufca. Są to harcerze z drużyn, wędrownicy i instruktorzy z naszego hufca.

Każdy stara się tak bardzo jak tylko może i z uśmiechem na twarzy patrzy na efekty swojej pracy :) Dziś zaprezentuję tylko ludzi pracujących bez efektów, gdyz aby to podziwiać musicie odwiedzić nasz hufiec :)
Mnie się bardzo podoba, a Tobie?

14 lutego 2010

Dopóki walczysz...

Ostatnio charakterystyczne zdanie, które mi towarzyszyło brzmiało dopóki walczysz jesteś zwycięzcą. Podoba mi się ten cytat ponieważ dużo mówi o naszych staraniach, jeśli czegoś bardzo pragniemy to będziemy się starać do póki będzie jakaś szansa na pozytywne zakończenie sprawy :).

Dziś uczestniczyłam w 3 urodzinach 127 LDSh "Trop"frekwencja ich niczego sobie bo 17 sztuk ;) + 5 gości. Cieszę się bardzo, że mogłam poznać harcerzy z tej drużyny i zobaczyć kilka sytuacji (scenek) z jej historii. Pozytywni ludzie, którzy chcą TU być i mają ciągle nadzieję, że tak właśnie będzie. Impreza urodzinowa przebiegała spokojnie, bez pośpiechu i z lekkim uśmiechem na twarzy spowodowanym różnymi rzeczami, aczkolwiek było miło.

Mam nadzieję, że Trop dojdzie do bardziej okrągłej liczby i przeżyje jeszcze kilka.kilkanaście lat wspaniałej harcerskiej przygody! Tego właśnie życzę im :)

Oni wciąż walczą o to, aby było lepiej.

A Ty czego życzysz drużynie w jej urodziny?

PS. Polecam: http://wulkan.zhp.lublin.pl/

7 lutego 2010

A Ty?

Pozytywność, radość, smutek, brak nadziei, marazm, brak pomysłu na siebie, na życie, umiejętność odnajdowania sensu, gdy się go utraci, poczucie bliskości i świadomość, że ma się kogoś z kim można się wszystkim podzielić lub chociaż tą częścią siebie, którą chcemy zdradzić, umiejętność twórczego myślenia i dzielenia się z innymi radościami i smutkami jest istotna i bardzo ważna w normalnym życiu.

To bardzo ważne.

Często jest tak, żę kogoś nie doceniamy, zrobimy to dopiero jak go już nie będzie... Czemu? Przecież warto korzystać z obecności osób,które sa wokoł nas i chca dla nas jak najlepiej, choć pewnie czasem nie rozumiemy dlaczetgo oni postępują w ten, całkowicie niezrozumiły dla nas sposób?

Wszystko ma cel. Czasami jesteśmy bardzo zadowoleni z tego co nas spotkało, czasmi mniej, a nieraz w ogóle nie rozumiemy tego co się dzieje, a jednak przyzwyczajamy się do tego, staramy się pogodzic z ta pomyślą i jak by nie patrzeć żyjemy dalej...

Dlaczego?

Bo tak właśnie trzeba... Nie zależnie od tego co się dzieje Ty i tak będziesz TU, nie zmienisz swojego położenia aż tak bardzo, żeby zupełnie, totalnie niczym sie nie przejmować. Zawsze będzie coś nas trzymac na wcześniejszym "miejscu". Może warto i w nim dostrzec coś interesującego??

A Ty?